Żegnaj, panie Juncker ! O pierwszym i ostatnim premierze Europy.

, par Wojciech Zajączkowski

Żegnaj, panie Juncker ! O pierwszym i ostatnim premierze Europy.
Przewodniczący Komisji Europejskiej w latach 2014-2019 Jean-Claude Juncker fot. PAP/EPA/Stéphanie Lecocq

Z początkiem grudnia dobiegła kadencja Jean-Claude’a Junckera na stanowisku przewodniczącego Komisji Europejskiej. Pięciolatkę Junckera można zapamiętać jako pewną epokę, ale też jako czas dla Unii stracony. Jak krytycznie spojrzeć na ten czas ?

„Bardzo polityczna Komisja”

U początku swej kadencji na stanowisku przewodniczącego Jean-Claude Juncker obiecywał „bardzo polityczną Komisję” . Wszak kto jak nie on, pierwszy i jedyny Spitzenkandidat, miał lepszy mandat do umocnienia pozycji Komisji ? Obecnie Unia operuje na bazie Traktatu Lizbońskiego, który był niejako kompromisem po porażce Konstytucji dla Europy z 2005 roku. Traktat Lizboński jest przez wielu postrzegany jako rozwodniona wersja pierwotnej Konstytucji. Pomimo, iż doprowadził on do wzmocnienia Unii jako instytucji, to pozostawił on wiele furtek, których w Konstytucji by nie było. Czym jest Komisja Europejska ? Dla uproszczenia można by określić ją mianem „europejskiego rządu”, a jej Przewodniczącego mianem „premiera Europy”. W zależności od osobowości polityka/polityczki stojącej na czele Komisji, możemy mówić o bardziej federalistycznej (ściślejszej) wizji integracji lub bardziej międzyrządowej (integracja głównie na polu ekonomicznym). Jean-Claude Juncker skłaniał się bardziej ku koncepcji federacyjnej z mocniejszą, „bardziej polityczną” Komisją. Juncker był pierwszym Spitzenkandidatem, czyli politykiem paneuropejskiej partii politycznej, Europejskiej Partii Ludowej (EPP), który już na etapie wyborów do europarlamentu w 2014 roku był namaszczony na kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej. Procedura Spitzenkadidaten, w języku polskim „kandydatów wiodących”, jest tudzież była, nowym wynalazkiem pozatraktatowym, który miał być odpowiedzią na zarzuty o niedemokratyczny charakter wyboru władz Unii. W ubiegłorocznych wyborach również mieliśmy kandydatów wiodących, jednak ostatecznie żaden z nich nie został szefem Komisji. Szefem Komisji i tak została ostatecznie polityczka EPP, Ursula von der Leyen, jednak jej wybór był niczym królik z kapelusza…

Zły nauczyciel

Pięciolatkę Junckera można by porównać do imprezy, na którą bardzo się cieszyliśmy, zaprosiliśmy wiele fajnych osób, ale w pewnym momencie zabawa wymknęła nam się spod kontroli. Kiedy Jean-Claude Juncker obejmował urząd w 2014 roku Europa była w zupełnie innym miejscu. Wydawało się, że był to idealny moment na podjęcie nowych działań, by ożywić wspólnotę i przywrócić wiarę w Unię jej obywatelom. Co prawda na Ukrainie trwał już konflikt ukraińsko-rosyjski, jednak paradoksalnie dla Unii był to czynnik jednoczący wspólnotę wokół wspólnej sprawy, czego przykładem było jednogłośne nałożenie sankcji na Rosję. Wtem w 2015 roku nowe widmo zaczęło krążyć nad Europą – Grexit. Czy ktoś dzisiaj jeszcze pamięta to wyrażenie ? Dzisiaj wszelkie „-exity” stanowią synonim dla potencjalnego wyjścia z Unii danego państwa członkowskiego. Wówczas chodziło o możliwość opuszczenia strefy euro przez Grecję, która stała na skraju bankructwa, a na dodatek do władzy doszła radykalnie lewicowa partia Syriza. Obrót wydarzeń i sposób ich prezentowania w mediach w owym czasie doprowadził do powstania czarno-białego obrazu, w którym to Jean-Claude Juncker wraz z Angelą Merkel byli tymi „złymi”, którzy chcą stłamsić marzenia Greków o socjalu, podczas gdy grecki premier Tspiras i jego referendum był przedstawiany jako nowy Che Guevara. O tym czy Grecy faktycznie żyli ponad stan można dyskutować, jednak zarzuty, jakoby Juncker zmuszając Tsiprasa do cięć chciał ukarać Greków są formułowane nad wyrost. Jean-Claude Juncker miał jedno zadanie : zachować jedność unii walutowej. I udało mu się to, a euro na powrót jest postrzegane jako silna waluta. Jednak ten kryzys okazał się być dopiero wierzchołkiem góry lodowej. Nadszedł rok 2016, który okazał się być tym „annus horribilis” dla kariery Junckera na stanowisku szefa Komisji i punktem zwrotnym dla jego planów reformy Unii.

Annus horribilis

Czerwiec 2016 roku miał być czasem triumfu Komisji pod wodzą Junckera. Na ranę, jaką miało być referendum brexitowe wygrane przez zwolenników pozostania w UE miał zostać naklejony plasterek w postaci Globalnej Strategii UE, czyli nowego projektu zmierzającego do umocnienia roli Unii Europejskiej na scenie międzynarodowej, tak aby dorównała ona takim graczom jak Stany Zjednoczone czy Chiny. Owy sukces jakim miało być przyjęcie nowej strategii przeszedł jednak kompletnie niezauważony przez opinię publiczną, której uwaga była pochłonięta zwycięstwem „brexitowców” w referendum w Wielkiej Brytanii. Późniejsze działania Komisji Europejskiej koncentrowały się już tylko w głównej mierze na temacie Brexitu, którego widmo paraliżowało wszelkie plany zmierzające do głębszej integracji. Czy można winić Junckera za Brexit ? I tak, i nie. Juncker nie był w stanie dać brytyjskiemu premierowi Cameronowi wystarczająco dużego kawałka tortu, by ten mógł przekonać swój naród do pozostania w Unii. Nie ma się jednak temu za bardzo co dziwić, w końcu Unia w przeszłości poszła już z Brytyjczykami na wystarczająco dużo ustępstw w przeszłości. Przewodniczący KE nie mógł zgodzić się na ograniczenie wolnego przepływu osób, a jednocześnie pozostawienie Wielkiej Brytanii wolnego dostępu do rynku wewnętrznego. Stałoby to w sprzeczności z podstawowymi wartościami Unii Europejskiej. Można by zatem powiedzieć, że po raz kolejny Juncker stanął na wysokości zadania i zachował jedność Unii. On sam jako przewodniczący nie mógł wiele zdziałać, by przekonać Brytyjczyków do pozostania, zwłaszcza, że kampania przedreferendalna była przesiąknięta „fake newsami”. Dodatkowo na plus można policzyć Junckerowi porozumienie dot. wyjścia z Unii, które w nieco zmienionej formie zostało w końcu przyjęte przez brytyjski parlament. Gwarantuje ono prawa obywateli UE po Brexicie i jest dla Unii relatywnie korzystne.

Oprócz Brexitu Komisja musiała się też zmierzyć z problemem jakim była rekonfiguracja nastrojów w gronie „nowych” członków Unii, czyli tych przyjętych po 2004 roku. Zmiana rządu w Polsce oznaczała dla Komisji utratę bezwarunkowego sojusznika w regionie. Do końca 2015 roku Polska jako lider regionu koordynowała stanowisko państw Grupy Wyszehradzkiej, jednak to zmieniło się w obliczu zmiany ekipy rządzącej i kryzysu uchodźczego. Odrzucenie przez kraje Europy Środkowej mechanizmu rozdzielania uchodźców mocno podkopało pozycję Komisji i sprawiło, iż Juncker niejako ugrzązł w błocie. Zamiast sadzić nowe lasy, Juncker musiał zająć się gaszeniem pożarów szalejących w tych istniejących. Dodatkowo wizja Europy liberalnej została mocno zakwestionowana przez rządy w Polsce i na Węgrzech, a następnie we Włoszech. Spór dotyczący praworządności w Polsce doprowadził do kryzysu wewnętrznego, który trwa do dziś i momentami przykrywa temat Brexitu.

Po nas choćby potop

W obliczu wyżej zarysowanych problemów dziwi optymizm Junckera, który w przemówieniu State of the Union w 2017 roku mówił : „teraz, kiedy sytuacja w Europie się poprawiła, słyszę, że nie powinienem kołysać łodzią. To jednak nie czas na nadmiar ostrożności. […] Musimy dokończyć budowy naszego europejskiego domu teraz, dopóki nad nami wciąż świeci słońce. Bo kiedy na horyzoncie znów pojawią się chmury – a pewnego dnia tak się stanie – będzie już za późno. Odwiążmy więc liny. Opuśćmy bezpieczną przystań”. Bardzo dziwi optymizm Junckera w obliczu Brexitu i protestów w obronie praworządności w lipcu 2017 roku.

Można by sądzić, że Juncker wraz ze swoją Komisją żyli w oderwaniu od rzeczywistości w myśl zasady „po nas choćby potop”. Trudno jest sformułować jednoznaczną ocenę takiej postawy. Wydaje się, że po 5 latach rządów Junckera europejska łódź osiadła jednak na mieliźnie. Na czele Komisji stanęła polityczka kojarzona raczej ze status quo niż z chęcią ambitnych reform. Manfred Weber, Spitzenkandidat EPP w wyborach w 2019 roku nie został przewodniczącym Komisji. Czy można się temu dziwić ? Czy ktokolwiek z nas chciał głosować na kolejnego kandydata z elit ?

Wizja Junckera była słuszna, jednak nie udało mu się wcielić jej w życie i pod tym względem można oceniać jego kadencję jako porażkę. Udało mu się jednak przeprowadzić Unię przez ciemną noc wszelkich „exitów” i antyeuropejskich populistów. Potrzeba jednak osoby na czele Komisji, która byłaby w stanie trafnie zdiagnozować problemy zwykłych Europejczyków, a dopiero po tym brać się za reformowanie instytucji unijnych. Póki co pozostaje jedynie powiedzieć : merci, danke schön. Żegnaj, panie Juncker !

Vos commentaires

modération a priori

Attention, votre message n’apparaîtra qu’après avoir été relu et approuvé.

Qui êtes-vous ?

Pour afficher votre trombine avec votre message, enregistrez-la d’abord sur gravatar.com (gratuit et indolore) et n’oubliez pas d’indiquer votre adresse e-mail ici.

Ajoutez votre commentaire ici

Ce champ accepte les raccourcis SPIP {{gras}} {italique} -*liste [texte->url] <quote> <code> et le code HTML <q> <del> <ins>. Pour créer des paragraphes, laissez simplement des lignes vides.

Suivre les commentaires : RSS 2.0 | Atom