Niesamowity czas. Październik miesiącem zmiany.

, napisane przez Wojciech Zajączkowski

Niesamowity czas. Październik miesiącem zmiany.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas głosowania w obwodowej komisji wyborczej w SGSP w Warszawie, 25.10.2015 Źródło: Jacek Turczyk/PAP

Dlaczego mimo wszystko warto pójść i zagłosować 21 października? Sugestia w kilku zdaniach.

Dziwnym miesiącem jest październik. Doświadczeni wrześniowym chłodem wychodzimy z domu w grubym płaszczu, tylko po to by zaraz spocić się w słońcu, które nieoczekiwanie wychynęło nie wiadomo skąd. Ogólnie nie za bardzo wiadomo czego spodziewać się od życia w październiku. Zaczyna się rok akademicki, pójdziemy na uczelnię, wokół przemykają nowe twarze, jedne bardziej przyjazne, drugie mniej. Może poznamy kogoś nowego, może będziemy mieć z kim pójść na piwo w piątkowy wieczór. Ale równie dobrze możemy skończyć zakutani w kołdrę przed Netflixem. Większość jednak zapewne podzieli pogląd, że to miesiąc niejako na przeczekanie i byle do Świąt. A co, jeśli wam powiem, że ten październik może być inny?

Smutne twarze z plakatów

21 października odbędą się wybory. Skąd wiem? Dużo na mieście plakatów dziwnych pań i panów. Normalnie pomyślałbym, że to nowa kampania h&m, ale obok smutnych twarzy żadnych cen. Bądźmy jednak poważni. 21 października odbędą się pierwsze od 2015 roku wybory – wybory samorządowe. Wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 roku rozruszały mocno skostniałą scenę polityczną. Wyniosły do władzy Prawo i Sprawiedliwość i pozwoliły tej partii na rozpoczęcie przebudowy kraju na własną modłę, co jednym się bardzo spodobało, a drugim wręcz przeciwnie. Zmiany wprowadzone przez obecny rząd były i są na tyle znaczące, że nie sposób było nie opowiedzieć się po którejś ze stron. Ale gdzie w tym wszystkim byliśmy my, młodzi?

Wrażliwe mądre głowy

Według Doroty Wellmann, znanej dziennikarki, większość z nas siedziała przed netfliksem, siorbała sojowe latte lub piła piwko na placu Zbawiciela, zamiast iść na ulicę, by wykrzyczeć swe zdanie. I tak naprawdę w tym miejscu nie ma co silić się na oburzenie, że partie polityczne o nas zapomniały, dlatego nas nie obchodzi co wokół się dzieje. Bo te wszystkie głosy oburzonych są wyrażane przez lewicowych ideowców, którzy na tych ulicach byli i protestowali. Ja też byłem i protestowałem. I co? I nic! A powinno nam chodzić o dotarcie do osób, których nie interesuje kolejna kłótnia między mądrą panią z gazety a mądrym panem z facebooka, którzy licytują się na swoją wrażliwość społeczną.

Britney na prezydenta

Jest różnica między kompletnym brakiem zainteresowania polityką lub kontestowaniem jej poprzez branie udziału w wydarzeniach na facebook’u typu „Britney Spears na prezydenta Warszawy”. Tak, to bardzo zabawne. Tyle, że niewiele z tego wynika. Możemy mieć politykę w głębokim poważaniu, bo „nasz jeden głos nic nie zmieni”, „żadna partia nie reprezentuje w pełni mojego światopoglądu”, „wszyscy są tacy sami”. Tak, to wszystko prawda!

„Zainteresuj się polityką, nim ona zainteresuje się tobą”

Ale prawdą jest również powiedzenie: „zainteresuj się polityką, nim ona zainteresuje się tobą”. A zainteresuje się na pewno prędzej czy później. Chociażby kwestia dopuszczalności przerywania ciąży. Czy w 2015 roku większość z nas została w domu, bo sądziła, że ten temat nas nie dotyczył? Albo z bardziej przyziemnych kwestii, czy łączyliśmy to, czy nasza koleżanka o innym kolorze skóry może czuć się bezpiecznie wracając autobusem do domu z cichą sympatią okazywaną przez rząd wobec skrajnej prawicy? Czy wciąż będziemy mogli wyskoczyć sobie na wakacje do Włoch bez paszportu, jeśli nadal będziemy na kolizyjnym kursie wobec Unii? Te tematy też nas nie dotyczą? Można by tak kontynuować w nieskończoność. Na pewno wiele pytań z prawej strony sceny politycznej nie przyszło mi teraz do głowy. Każdy rząd, czy to z prawa, czy z lewa swoimi działaniami pośrednio i tak wpływałby na nasze życie.

Nasz głos się liczy

Jednak kwestia samego pójścia na wybory nie musi być kwestią jakiegoś abstrakcyjnego podziału ideologicznego. To po prostu kwestia uświadomienia samemu sobie, że ten nasz jeden głos coś jednak znaczy. Że ta krótka chwila w niedzielę poświęcona na głosowanie ma fundamentalne znaczenie.

Dlatego sprawcie, by ten październik nie był miesiącem na przeczekanie. Pójdźcie 21 października i 4 listopada (II tura) zagłosować. W wyborach samorządowych głosujemy na władze lokalne – radę dzielnicy, radę miasta i prezydentów miast (lub wójtów gminy). To od nich zależy, czy parki będą ładne i czyste, czy dojedziemy do szkoły metrem, czy latem napijemy się piwa nad rzeką.

Niech Polska będzie lewa, czy prawa. Ale niech chociaż będzie nasza. Bez naszego udziału w demokracji, oddajemy ją ludziom, którzy zadecydują za nas.

Vos commentaires

moderacja a priori

Attention, votre message n’apparaîtra qu’après avoir été relu et approuvé.

Qui êtes-vous ?

Pour afficher votre trombine avec votre message, enregistrez-la d’abord sur gravatar.com (gratuit et indolore) et n’oubliez pas d’indiquer votre adresse e-mail ici.

Ajoutez votre commentaire ici

Ce champ accepte les raccourcis SPIP {{gras}} {italique} -*liste [texte->url] <quote> <code> et le code HTML <q> <del> <ins>. Pour créer des paragraphes, laissez simplement des lignes vides.

Suivre les commentaires : RSS 2.0 | Atom