Bejrut w ogniu : O reakcji społeczności międzynarodowej oraz wpływie UE na rozwój sytuacji

, par Magdalena Smenda

Bejrut w ogniu : O reakcji społeczności międzynarodowej oraz wpływie UE na rozwój sytuacji
Dym po eksplozji w Bejrucie unoszący się nad Libanem, 4 sierpnia 2020 Wikimedia Commons

4 sierpnia w godzinach wczesnowieczornych dwie potężne eksplozje wstrząsnęły bejruckim portem. Zwykle w podobnych sytuacjach mających miejsce w bliskowschodnim kontekście, poznajemy nazwę organizacji, która dokonała zamachu. Na szczęście tym razem był to „jedynie” nieszczęśliwy wypadek. Wypadek będący skutkiem wieloletnich zaniedbań, korupcji i nieudolności poszatkowanej administracji rządowej. Pogrążony w chaosie Liban nie został pozostawiony samemu sobie, a społeczność międzynarodowa jak rzadko kiedy przemówiła jednym głosem.

Przed eksplozją

Eksplozja zdaje się być wisienką na torcie problemów, jakie trawią kraj cedru od jesieni zeszłego roku. Ogromny szaroczarny grzyb dymu powstały po wybuchu jest doskonałą i zarazem dramatyczną ilustracją sytuacji wewnętrznej Libanu. Dokładnie 30 lat po zakończeniu krwawej wojny domowej gospodarka kraju jest w ruinie. Duży wpływ na to miały niewątpliwie międzynarodowe sankcje nałożone na Syrię, które pośrednio uderzyły w Liban. Rząd w Bejrucie nieudolnie próbował ratować sytuację pogłębiając deficyt budżetowy i zalewając rynek pospiesznie dodrukowanym pieniądzem. Prognoza MFW na 2020 rok przewiduje 17 procentowy wzrost cen, a PKB ma zmaleć aż o 12 procent [1]. Dodajmy do tego pandemię koronawirusa, zwyczajowe napięcia związane z Hezbollahem, skorumpowaną oligarchiczną strukturę władzy, niestabilną sytuację polityczną, wciąż odczuwane reperkusje zeszłorocznych napięć na scenie politycznej, a otrzymamy smutny obraz państwa na skraju przepaści [2].

Po wybuchu

Prawie połowa Bejrutu jest zniszczona lub uszkodzona” zadeklarował gubernator miasta, Marwan Abboud [3]. W eksplozji 2750 ton saletry amonowej przechowywanej w niebezpiecznych warunkach w najważniejszym porcie państwa zginęło co najmniej 171 osób, ponad 6 tysięcy zostało rannych. Połowa placówek medycznych stolicy nie nadaje się do użytku. Około 300 tys. osób pozostało bez dachu nad głową [4]. Władze ogłosiły dwutygodniowy stan nadzwyczajny [5].

W środowym telewizyjnym wystąpieniu, były już premier Libanu (który w niecały tydzień po katastrofie podał się do dymisji wraz z całym rządem po kilku dniach antyrządowych zamieszek [6]) uznał za „niedopuszczalne”, iż tak duży ładunek niebezpiecznej substancji był składowany przez 6 lat bez żadnego nadzoru. „To niedopuszczalne i nie możemy milczeć w tej sprawie” – wtórowała mu Najwyższa Rada Bezpieczeństwa (Conseil supérieur de la défense) [7]. Znalezienie bezpośrednich odpowiedzialnych za tę tragedię wydaje się być kwestią priorytetową dla skompromitowanych władz.

Międzynarodowe światełko w tunelu

Dzień po katastrofie premier Hassan Diab zaapelował o solidarność i pomoc międzynarodową [8].

Sytuacje, w których zazwyczaj skłócona społeczność międzynarodowa mówi jednym głosem można policzyć na palcach jednej ręki. Na szczęście dla Libańczyków tym razem możemy mówić o wyjątku. Państwa europejskie kierując się czy to Realpolitik, czy autentyczną troską o wielokulturowe społeczeństwo libańskie zaskakująco szybko zjednoczyły siły.

W niecały tydzień po tragicznych wydarzeniach w bejruckim porcie podczas wideokonferencji pod przewodnictwem prezydenta Francji Emmanuela Macrona światowi przywódcy obiecali Libanowi 250 milionów euro pomocy. Konferencja zgromadziła głowy 28 państw oraz 7 organizacji międzynarodowych. USA, Chiny, Unia Europejska oraz Brazylia jak rzadko kiedy zwarły siły i zmobilizowały fundusze pomocowe. Zobowiązały się również do przestrzegania rekomendacji ONZ dotyczących pomocy przeznaczonej na opiekę zdrowotną, edukację, pomoc żywnościową i rekonstrukcję budynków mieszkalnych [9] .

Europejski głos w regionie

Sama Unia Europejska zobowiązała się przekazać kolejne 30 milionów euro pomocy finansowej przeznaczonej na naprawę natychmiastowych zniszczeń, poza obiecanym tuż po katastrofie pakiecie o wysokości 33 milionów euro. Co znamienne, również poszczególne państwa UE unilateralnie zobowiązały się wsparcia mieszkańców Bejrutu. Holandia wysłała ekipę ratowników do poszukiwania ludzi uwięzionych pod zawalonymi budynkami [10], Niemcy zobowiązały się do przekazania 20 milionów euro, Francja - 30 milionów euro [11] .

Co więcej, państwa UE zaoferowały swoją pomoc w przeprowadzeniu „bezstronnego, rzetelnego i niezależnego śledztwa mającego wyjaśnić przyczyny katastrofy”, jeśli strona libańska wykaże zainteresowanie tą formą pomocy [12].

Janez Lenarčič, europejski komisarz ds. zarządzania kryzysowego, zapewnił, że Unia jest razem z mieszkańcami Bejrutu w tych trudnych momentach. Namacalnym wyrazem tego zapewnienia jest aktywacja systemu Copernicus w Centrum Koordynacji Reagowania Kryzysowego (Emergency Response Coordination Centre), który ma pomóc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy [13].

Jak zaznaczył francuski prezydent Macron „libańskie władze muszą wdrożyć reformy polityczne i ekonomiczne, których żąda libańskie społeczeństwo. (…) Konieczne są reformy w sektorze energetycznym, zamówień publicznych, w zakresie walki z korupcją, oraz kontrola banków państwowych i rynków finansowych” [14]. Słowa te mogą wskazywać, że europejscy przywódcy chcą mieć realny wpływ na sytuację w regionie.

Co dalej – europesjski wpływ na rozwój sytuacji

Poza natychmiastową pomocą płynącą z Brukseli i innych europejskich stolic, widoczna i wykrzyczana na ulicach przez samych Libańczyków jest potrzeba rozwiązania głębiej zakorzenionych problemów trawiących Liban od wielu lat. UE może wykorzystać to jako szansę na zaznaczanie swojej obecności w regionie. Poza szybką reakcją na sytuację kryzysową (co nastąpiło), konieczne jest wdrożenie długoterminowej strategii dla Bliskiego Wschodu. Strategii, które nie skupia się jedynie na konflikcie izraelsko-palestyńskim oraz usunięciu lub zatrzymaniu u władzy Assada.

Dobrym początkiem do zademonstrowania brukselskich ambicji w regionie byłoby odblokowanie pomocy makrofinansowej z unijnego budżetu. Co więcej, UE może z łatwością odnaleźć się w roli mediatora w negocjacjach z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Wieloletnie doświadczenie we wdrażaniu reform usprawniających administrację publiczną, może być wykorzystane również poza kontekstem państw aspirujących do członkostwa w Unii. Czerpanie z unijnego know-how wydaje się być najodpowiedniejszą reakcją, której beneficjentami będzie Liban, co najważniejsze, oraz Unia, co, biorąc pod uwagę dynamikę zmian w regionie i ich wpływ na bezpieczeństwo europejskich obywateli, jest nie mniej istotne.

Hipotetyczne ustabilizowanie Libanu miałoby zbawienny wpływ na złagodzenie napięć na Bliskim Wschodzie. Co prawda to dopiero początek drogi w kraju, w którym połowa mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa [15], w którym specyficzna miriada religii i kultur utrudnia skuteczne sprawowanie władzy, a w końcu w kraju, którym najważniejszy port Morza Śródziemnego uległ zniszczeniu z powodu szokujących zaniedbań administracji publicznej. Jednak bez odpowiedniej reakcji unijnej i międzynarodowej społeczności sytuacja będzie ulegać jedynie pogorszeniu.

Notes

[10Radio France, La solidarité envers Beyrouth à l’honneur dans la presse internationale, 6/07/2020.

Vos commentaires

modération a priori

Attention, votre message n’apparaîtra qu’après avoir été relu et approuvé.

Qui êtes-vous ?

Pour afficher votre trombine avec votre message, enregistrez-la d’abord sur gravatar.com (gratuit et indolore) et n’oubliez pas d’indiquer votre adresse e-mail ici.

Ajoutez votre commentaire ici

Ce champ accepte les raccourcis SPIP {{gras}} {italique} -*liste [texte->url] <quote> <code> et le code HTML <q> <del> <ins>. Pour créer des paragraphes, laissez simplement des lignes vides.

Suivre les commentaires : RSS 2.0 | Atom